Rozdział 14 – Siedem Śmiechów Głównych

 

Po powrocie do domu doszedłem do prostego wniosku. Mam rozwiązanie dla Franciszka i spółki. Niebo to przestarzały koncept, trzeba działać tu i teraz, bo szczerze – znacie kogoś, kto naprawdę chce tam trafić? Ja nie. Zamiast czekać na swój koniec, proponuję RAJ NA ZIEMI. Nie tracąc czasu, stworzyłem listę, którą nazwałem roboczo „7 Śmiechów Głównych” – plan rebrandingu dla chłopaków z Rzymu. Wszystko na odwrót i gotowe. Raj z automatu.

7 Śmiechów Głównych:

  • Śmiech pokory – zamiast pychy.
  • Śmiech obfitości – zamiast chciwości.
  • Śmiech bliskości – zamiast nieczystości.
  • Śmiech zachwytu – zamiast zazdrości.
  • Śmiech lekkości – zamiast obżarstwa.
  • Śmiech pokoju – zamiast gniewu.
  • Śmiech odpoczynku – zamiast lenistwa.

Pieniądze? Jeszcze nie czas o tym gadać. Bądźmy gentlemanami. Chcę Wam po prostu pomóc!


                            Podpisano: Chłopak z Hamaka

Kiedy pisałem swoje dzieło, które miało zmienić świat, pod moim hamakiem leżała Karma. No tak, jeszcze jej nie znacie. Karma to moja włochata kula szczęścia – suka bernardyna. Najodważniejszy pies w galaktyce, a jednocześnie wielki pluszak, którego od razu chce się przytulić.

Moja ulubiona partnerka do rozmów: zawsze mnie rozumiała… albo po prostu miała wszystko w nosie, ciężko wzdychając. Patrzyła na mnie swoim nieporadnym, psim wzrokiem. Kiedy opowiadałem jej o swoich wielkich watykańskich mądrościach, Karma tylko przewracała swoimi wielkimi ślepiami i czekała, co jeszcze wymyślę, a że fantazję mam bujną – no cóż, zrobiło się zabawnie.

Gdy skończyłem, zgodnie z umową wysłałem gołębia pokoju do Franciszka. Wiecie, oni tam lubią takie oldschoolowe klimaty, a poza tym to kwestia bezpieczeństwa – e-mail łatwo przechwycić, a gołąb? To naprawdę ciężko ogarnąć.

Byłem ciekawy, czy uda się to wszystko wprowadzić. Po kilku dniach oczy całego świata zwróciły się na Watykan. Białego dymu nad placem świętego Piotra było tyle, że dziennikarze zaczęli żartować, iż chyba mamy nowego papieża.

Zdziwiony, sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do Franciszka.
– Co tam się dzieje, ojcze? – pytam.

Na co papież, z lekkim rozbawieniem w głosie, odpowiada:
– Wszystko będzie po Twojemu, chłopaku. Ten Twój plan 7 śmiechów jest odważny, wręcz rewolucyjny, ale tego potrzebujemy. Musiałem trochę pokombinować, rzuciłem parę zaklęć i rozmiękczyłem chłopaków. Wszyscy z uśmiechem przegłosowali „nasz plan”!

-Jak Ci się to udało? – zapytałem lekko zaskoczony.

– A myślisz, że jak ja sobie załatwiłem tę posadę w 2013? – dodał półgłosem. – Mam swoje sprawdzone magiczne sposoby. Ty rób swoje. Tylko się nie przepracowuj za bardzo! Hamaczek, festiwale i głoszenie dobrej nowiny – zgodnie z planem!

Rozłączyłem się, a na zegarku wybiła 4:20. I wtedy wszystko stało się jasne.