Rozdział 1 – Spotkanie w lesie

Wszystko zaczęło się w lesie. Między drzewami, nad miękkim dywanem z liści, rozpięty był turkusowy hamak. Kołysał się lekko na wietrze, jakby las oddychał razem z nim. W hamaku spał chłopak w pomarańczowej bluzie z kapturem, a jego turkusowe lekko podniszczone buty Nike leżały luźno pod hamakiem. Nad nim rozchodziły się piękne korony drzew i waniliowe niebo…

Gdzieś w oddali zaszeleściły gałęzie. Po chwili z gęstwiny wyłoniła się młoda kobieta w białej sukni. Oddychała szybko, rozglądała się niespokojnie, jak ktoś, kto dawno stracił orientację – nie tylko w lesie.

– Przepraszam…Chyba się zgubiłam – odezwała się cicho, gdy zauważyła hamak. 

Zobaczyła jednak, że mężczyzna w hamaku śpi. Podeszła nieco bliżej i bardzo delikatnie zaczęła poruszać hamakiem, próbując wybudzić go ze snu.

– Chłopaku, chłopaku, otwórz oczy… otwórz oczy… – powiedziała po cichu.

Po chwili mężczyzna wybudził się ze snu, przeciągnął lekko, zsunął okulary na czubek nosa i uśmiechnął się z błyskiem w oczach. Spojrzał na kobietę uważniej, po czym zapytał:

– Skąd się tu wzięłaś?

– Zgubiłam się. Chyba bardziej, niż myślałam…

– Ach tak, już rozumiem… wiem, gdzie jestem…Nie martw się, to się zdarza nawet najlepszym, możesz mi wierzyć lub nie – odpowiedział spokojnie, z uśmiechem na twarzy. – Chcesz się położyć? Hamak pomaga, kiedy człowiek nie wie, dokąd zmierza.

– Wolę usiąść – powiedziała i osunęła się pod najbliższe drzewo, opierając o nie plecy.

W tej samej chwili z gałęzi spadło jabłko, uderzając kobietę w głowę, otarło się o jej kolano i zatrzymało tuż przy stopie. Chłopak zeskoczył z hamaka energicznie, podniósł owoc i obejrzał go dokładnie…

– Masz ochotę na kawałek? – spytał, jakby proponował udział w czymś więcej niż tylko zjedzenie owocu.

Kobieta uniosła brew.

– A skąd mam wiedzieć, że nie jest zatrute? – zażartowała.

Chłopak uśmiechnął się pod nosem.

– Takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach… – powiedział cicho. – Moja mama Ewa powtarzała mi, że życie jest jak jabłko – niby zwyczajne, ale dopiero gdy je ugryziesz, okazuje się, co kryje w środku.

Gdy to wypowiedział, zaczął się podśmiechiwać i ugryzł kawałek jabłka. Kobieta również się zaśmiała i spojrzała uważniej na młodego mężczyznę.

– Kim Ty właściwie jesteś i co robisz tutaj po środku lasu?

– Jestem chłopakiem z hamaka – odpowiedział poważnie. – Ale jeśli w to uwierzysz, mogę być też kosmicznym podróżnikiem. Mówią, że jestem strażnikiem dobrego vibe’u… Pojawiam się zawsze tam, gdzie ktoś potrzebuje pomocy.

Kobieta parsknęła krótkim śmiechem.

– Kosmiczny podróżnik? Strażnik vibe’u? A te twoje zabawne okulary?

– Te okulary zmieniają perspektywę.

– Zmieniają perspektywę? – powtórzyła z lekkim niedowierzaniem. – O czym ty mówisz?

– Większość ludzi nosi okulary, choć nawet o tym nie wie – powiedział spokojnie. – Ja wybrałem swoje świadomie.

Lekko zsunął okulary i zaczął przyglądać się kobiecie. Na chwilę zapadła cisza. Drzewa zaszumiały, jakby chciały dorzucić coś od siebie.

– To powiedz mi, co tu się właściwie dzieje. Ty masz mi niby jakoś pomóc?

Chłopak spojrzał na  błyszczące jabłko. Obracał je w dłoni, jakby skrywało jakąś tajemnicę.

– Pierwsza myśl, kiedy patrzę na Ciebie pod tym drzewem? Przypomina mi się Newton. Nad jego głową jabłko, a pod obrazem napis: „Umysł na zawsze podróżujący przez dziwne morza myśli… samotnie”.​

– Co to za obraz? Nie znam go – spytała zaintrygowana.

– Szukajcie, a znajdziecie – odparł tajemniczo. – Bo życie to podróż. Przez miejsca, przez pytania, przez symbole i wątpliwości. Najczęściej jednak… – spuścił głowę – …samotna.

Kobieta rozejrzała się wokół siebie.

– Dalej nie rozumiem, jak masz mi pomóc.

– Widzisz, czasami zwykła osoba może nieść niezwykłą wiadomość. Wystarczy umieć się wsłuchać…

Nieopodal z drzewa poderwał się ptak, trzepocząc głośno skrzydłami.

– Wszystko zależy ode mnie? – spytała kobieta.

– Od tego, jak się czujesz – poprawił ją chłopak. – Nawet prawda jest ważna tylko wtedy, gdy uznasz ją za swoją. A słowa, które wypowiadamy… one naprawdę mają moc tworzenia świata.

– To brzmi jak bajka – westchnęła kobieta.

– Może i bajka – odparł – ale każda bajka ma w sobie ziarno prawdy, a może nawet dwa, więc jako ogrodnicy siejmy „Ziarno Świadomości”.

Podniósł jabłko i spojrzał na nie tak, jakby trzymał w dłoni cały świat.

– Może to prawda, że niebo jest miejscem na ziemi.​

Kobieta milczała chwilę, a w jej oczach pojawiło się coś, czego dawno nie czuła – lekkość, nadzieja
i zaciekawienie.

– Wiesz… – zaczęła powoli – mówisz o tym wszystkim tak, jakbyś widział coś, czego inni nie dostrzegają. Jakbyś znał jakąś tajemnicę…

Chłopak wzruszył ramionami.

– Może tak właśnie jest, a może to tylko bajka, którą opowiada mi świat.

Spojrzała na niego jeszcze raz i uśmiechnęła się nieśmiało.

– A gdybyś… zechciał opowiedzieć mi tę Twoją bajkę?

Chłopak poprawił okulary, rozłożył się wygodnie na hamaku, wziął głębszy oddech i odpowiedział
z uśmiechem:

– W takim razie posłuchaj od początku, bo inaczej trudno byłoby uwierzyć, dokąd dotarłem.

Wiatr przeszedł przez las i zaszumiał liśćmi jak przewracana strona książki…